| gwenblog |
| ::księga
gości:: 2007 luty styczeń 2006 wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty |
Eh? Czarna noc. Cisza. Upiorna ciisza. Ludzie już dawno śpią, dręczeni koszmarami lub ukojeni słodkimi snami. Ciemność zalega w pokojach, na ulicach i w zaułkach. Cisza wypełnia powietrze, niekiedy tylko krzyk nocnego ptaka wśród lasów obwieści tryumfalnie koniec łowów. Gdzie indziej zaszczeka pies, obudzony przez przejeżdżające auto. Pusto. Cicho. A ja jak zwykle się wybijam. Przy włączonym świetle słucham dość glośno ukochanej muzyki, która nastraja mnie pozytywnie do życia. A przynajmniej próbuje, bo mój obecny nastrój niewiele ma wspólnego z pozytywnością. Moje dłonie pokrywa grafit ołówkowy, patrzę z lekkim politowaniem na kolejny rozpoczęty rysunek i leżącą obok kupkę skończonych prac. Próbuję się zająć czymś, by nie myśleć o tym, że jestem przeziębiona, znudzona, zmęczona, mam pełno problemów w szkole i kolejne problemy tworzę sobie sama, twierdząc, że jest źle i niedobrze. Tęsknię - znowu - za obecnością Kamila, za możliwością pójścia do kogoś kochanego i przytulenia się. Chę rozmowy. Zainteresowania. Chcę, żeby wreszcie skończyło się wykręcanie brakiem czasu, innymi sprawami. Chcę być dla kogoś ważna!! Ale wszystkim to ciężko zrozumieć. Myślę o moich przyjaciołach. O Konradzie i Kasi. Cieszę się ich szczęściem. Są blisko, rozumieją się, tęsknią za sobą. O Danielu, który cholernie tęskni za Polską i mnie rozumie. Chciałabym, żeby tu był. Znów robilibyśmy "wieś" w kinie, znów gralibyśmy w "kutasa" przy Centralnym, znów wybuchalibyśmy histerycznym śmiechem na widok ogórka. Trzymali się za ręce, idąc alejkami przy Zgody. Rozmawiali o tym, co dla nas ważne. Nie przejmowali się tym, że wyglądamy jak para. To były piękne trzy tygodnie... O Kamilu, który pewnie usypia. Znów sam. Chciałabym go pocieszyć, być zawsze przy nim, pilnować, by nie cierpiał. Przytulić go. Zostać z nim. Nie mogę... O Fauście. O Czarasie. Wspominam ludzi, którzy nie tak dawno znaczyli dla mnie wiele, a teraz dawną serdeczność przykrył kurz. O Zuz. O Joachimie. O Sewerynie. Tęsknię za nimi wszystkimi... Czemu nie ma czasu i możliwości pamiętać o nich wszystkich na co dzień? Czemu smutne wspomnienia przychodzą niechciane, w takie noce jak ta? Tak dużo chciałabym napisać, ale nie mogę. Nie wiem jak zacząć. Nieumiejętność wyrażenia swoich myśli już nie pierwszy raz mnie lekko przeraża i irytuje. O wiele lepiej jest móc przelać w coś wszystkie te emocje, które kotłują się wewnątrz... Ale nie zawsze można. Muzyka z pozytywnej zmieniła się w dołującą i przygnębiającą. Nie ma co, zmyślnie skonstruowałam tą playlistę. Z dziwną fascynacją słucham znajomych melodii, które działają na mnie tak tylko wtedy, gdy jestem smutna. Znów wokal Hetfielda trafia prosto w serce. Kocham to uczucie, chociaż sprawia ból... Zmęczenie zamyka oczy, piekące od łez, które nigdy nie spłyną na policzki. Nie, nie będę płakać. Jestem szczęśliwa, mimo że czegoś mi brakuje. I ta pustka daje o sobie znać, niszcząc wewnętrzny spokój. Boże, nienawidzę się czasem za to, że za dużo myślę o tym, czego mi brak, zamiast cieszyć się tym, co mam... Nieważne. ...dobranoc. Znów będę patrzyć w cienie na suficie, aż sen przerwie te beznadziejne rozmyślania. Znowu będzie dobrze. Znowu wstanę i będę walczyć, by zrealizować marzenia. Muszę. Obiecałam to kilku ludziom... Kocham Cię, Konrad, przyjacielu. To dla Ciebie, tym razem... Mam nadzieję, że przynajmniej Ciebie nie dręczą żadne złe wspomnienia tej nocy... gwen 2007-02-18 02:39:33 skomentuj (5) Ferie '07, i takie tam. Przebrnęłam przez ten semestr bez większych sukcesów (czy sukcesami można nazwać niedostateczny z matematyki i chemii?), a teraz ferie dobiegają końca, za oknem śnieg... W takich chwilach ludziom zbiera się na refleksje. W czas, faktycznie... Z ulgą przywitałam koniec wstawania o 5:30 i brnięcia wśród chłodnych podmuchów wiatru na przystanek cudnej linii 111, oby sczezła na dnie piekielnych otchłani. Od kilku dni nie ruszam się z domu, kursuję tylko między kuchnią, moim pokojem a łazienką, skupiając się na graniu w Lineage, słuchaniu muzyki, czytaniu fantastyki i innych przyjemnych rzeczach... Powoli wygrzebałam się z noworocznego doła, spowodowanego wyczynami moimi (i nie tylko) na sylwestrowej imprezie, doszłam do wniosku że i tak jest wiele sposobów na spędzanie życia inaczej, niż dołując się, i mam zamiar te sposoby odnaleźć i wykorzystać ;) Więc ogólnie dość pozytywnie. Stęskniłam się za wypisywaniem większych i mniejszych bzdur. Każdy czasem potrzebuje formy wyżycia się na blogu. A przynajmniej ja potrzebuję. Teraz czeka na mnie książka i kubek parującej imbirowej herbaty. Postanawiam wykorzystać te trzy dni wolności najlepiej, jak potrafię. Kto się zamierza przejmować matematyką w takim momencie? Ja nie zamierzam. Think positive :) gwen 2007-01-25 22:19:25 skomentuj (2) Parę pytań. 1.Dlaczego tak dziwnie na mnie patrzycie? 2.Dlaczego jesteście tak bardzo powierzchowni? 3.Dlaczego to robicie, skoro, tak na prawdę, serdecznie was pierdolę? Nigdy nie przestanie mnie zdumiewać ludzka głupota. Czas chyba zignorować te skrajne i bardzo wybitne jednostki, które mają za cel udowodnić mi, jaka to jestem zła i niedobra. Póki co - i zawsze tak będzie - bezskutecznie. Chociaż niekiedy to boli, kiedy spotykam się z nietolerancją, najczęściej prowokuje mnie do wybuchnięcia śmiechem prosto w twarz "agresora" i zmuszenia go do do haniebnego odwrotu. Zabawne. Taki mały apel na dziś: zastanówcie się nad sobą i ludźmi, którzy was otaczają. Pomyślcie o tym, czemu uważacie się za takich "idealnych". Macie podstawy? Pewnie się okaże, że nie. Ja wcale nie jestem od was gorsza ani lepsza. Pokój! gwen 2006-09-27 17:56:06 skomentuj (2) Się zaczęło... Sql 2006/2007 Szkoła, szkoła, a czasu brak. Ciągłe marudzenie nauczycieli i rodziców, znoszenie głupoty uczniów, odrabianie bezsensownych prac domowych i uczenie się jakichś bzdur. Innymi słowy, koniec słodkiej wolności. Chociaż ze strony naukowej, z tą szkołą i czasem wolnym jest różnie. Bo tak chcemy, żeby szkoła się już skończyła, bo wtedy rzucimy plecaki i będziemy wspaniale spędzać czas. A póżniej się okazuje, że pójście do szkoły jest bardzo pociągającą perspektywą - do czasu pierwszych stresów związanych ze sprawdzianami i innymi tego typu atrakcjami. Życzę sobie i wam powodzenia w nowo rozpoczętym roku szkolnym 2006/2007. gwen 2006-09-06 19:33:38 skomentuj (2) Tresna 2006. Wakacje - wreszcie. Lato niskiego transferu! :) Siedzę sobie przed komputerem Darii, z Anią u boku, a Maciek drze nam się za uszami, ogłaszając, że zamknął w pokoju Krzysia "Krystynę". Do tego Sean Paul w głośnikach. Czyli Grabarz jest na obozie "artystycznym" i siedzi przy laptopie. Nie swoim... Tęsknię, kocham, chcę do Krakowa i jednocześnie tu zaostać. Będzie tego, bye. gwen 2006-08-19 22:25:38 skomentuj (1) pff... takie tam Melodie Metallicy docierają w głąb serca, poruszają jak nigdy. Mogłabym patrzeć w sufit i śpiewać razem z Jamesem Hetfieldem, i palić, i pić, i na prawdę, na poważnie, mieć wszystko konkretnie w dupie... A później żeby ktoś przyszedł i mnie przytulił, pocieszył, otarł łzy lub lub rozśmieszył do łez. I dałabym mu słuchawkę, potykalibyśmy się o dywany i wyszli przed dom, posiedzieć pod niebem. Potrzebuję się do kogoś wygadać. I to właściwie tyle, jeśli chodzi o moją twórczość własną. Chyba sobie gdzieś pojadę. gwen 2006-08-07 18:51:40 skomentuj (2) Gettin' crazy Czarne całe niebo. "Kiedy sobie wspominam stare, dobre czasy czuję się jakoś dziwnie..." Noc najbardziej potrzebuje błękitnego nieba. W nocy jest zbyt czarno. Ostry Dyżur. Eerie Indiana. Zdarzyło się jutro. Z archiwum X. The Simpsons. Life with Luie. Dexter's Laboratory. Siedziałyśmy razem i telewizor oświetlał pokój ciemny. Tęsknie za starymi serialami które razem oglądałyśmy. I za filmami. Pamietasz "Sklepik z marzeniami"? Tak się bałyśmy go obejrzeć. A wcale nie był straszny. A pamietasz te noce, z jedną piosenką w tle? Kiedy siedziałyśmy na łóżku i tuliłam Cię, pocieszałam, a Ty mówiłaś przez łzy. Innym razem w świetle rozstawionych wszędzie świeczek rysowałyśmy. Śmiałaś się z moich wojowników, a ja z Twoich aktów. Lub kiedy słuchałyśmy Pidżamy Porno i Strachów; śpiewałyśmy i pisałyśmy wiersze. Pamiętasz to jeszcze...? A teraz? Masz męża. Skradzione marzenia o Ameryce. Nie roztrząsasz czy może udałoby Ci sie dostać na ASP, bo czekasz na dzieci. Nie mieszkamy już przez ścianę, nie mogę przyjść w każdej chwili. Nawet jak jesteś sama, nie mogę po prostu przyjść i pomarudzić, jak to mam w zwyczaju. Tak wiele się zmieniło. Ja się cieszę z Twojej miłości. Ale poczucie straty jest bolesne. Bardzo. Kocham Cie, siostro. ---------------------------------------- Wakacje spędzone w domu to niedobry pomysł. Za dużo się myśli. Idziemy gdzieś? Jakiś koncert? Anybody...? gwen 2006-07-12 23:50:48 skomentuj (4) |